Dzień 1
Mam na imię Ewelina i od 2 lat należę do wspaniałego klubu,mam tu świetne koleżanki ale poznałam tu też wybranka mojego serca Krystiana. Zaręczyliśmy się po roku a dziś będzie najpiękniejszy dzień w naszym życiu :ślub,i to nie byle gdzie, bo na rajskiej wyspie Albani. Wyspę tą wybraliśmy nie bez powodu...pół roku temu znalazłam w rzeczach mojej zmarłej prababci Olgi list. Nadawcą był szaleńczo w niej zakochany Albert-pilot,latał w czasach 2 Wojny Światowej. Miał przekazać na wyspie ważną przesyłkę i wrócić do mojej prababci ale nigdy do tego nie doszło. W liście napisał,że posiada od niedawna bardzo drogocenną rzecz i dzięki niej będzie mógł jej dać to czego zapragnie. Przejrzeliśmy archiwa i okazało się,że rozbił się tam kiedyś samolot. Razem z koleżankami z klubu stwierdziliśmy,że ślub musi się koniecznie odbyć na tej wyspie i na pewno odnajdziemy ten SKARB. Po przyjeździe na miejsce popytaliśmy i okazało się,że jest jeden staruszek,który może nam pomóc.Cztery z cudownych klubowiczek są moimi druhnami,jedna z nich to Aurelia moja najlepsza przyjaciółka i ona własnie po ślubie ma się z nim spotkać....Ale teraz najważniejszy jest ślub i wesele...trzymajcie za nas kciuki :)

klubowiczki od lewej:
1.Aldonka 2.martynkaj3232 3.Lusia1802 4.lady red 5.Milan39 6.Fabiaaaa 7. Polimea i narzeczony 8. Matylka i narzeczony

Dzień 2
Wesele było cudowne i w sumie nie było czasu żeby wypytać o cokolwiek Aurelię.A teraz jesteśmy na werandzie pięknego pensjonatu,razem z dziewczynami ,zajadamy pyszności i delektujemy się drinkami.Aurelia przyniosła mi kolejny list. Ponoć Albert gdy napisał go do Olgi...był bardzo chory. Staruszek miał go jej przekazać ale zapomniał o nim i odnalazł niedawno w swoich rzeczach.Gdy przekazywała nam te informacje miałam wrażenie,że ktoś nas obserwuje ale szybko o tym zapomniałam.To właściwie nie był list tylko raczej zagadka a brzmiała ona tak:Samotnie wije się moje serce w kamień zaklęte.Krew czernieje w mych żyłach. Stoi katedra nade mną...pochyła od starości...przegniła.Odejść przyjdzie bez Ciebie samotnie.Oczy me teraz bardzo wilgotne...Pomoże dłoń bezdomnego człeka,on sprowadzi Cię tam gdzie czekam.Pamiątka po mnie pozostawiona,przypomni Ci me ciepłe ramiona.
Stwierdziliśmy,że bezdomny człek to pewnie ten staruszek a katedra to ponoć stara świątynia w głębi lasu. Człowieczek pokazał Aurelii jak mamy iść...ale to już plany na jutro,bo dziś idziemy wszyscy na plażę.

klubowiczki od lewej:
1.Matylka 2.Polimea z narzeczonym 3.pycha89 4.Isabelle17 5.alexandra0011

Dzień 3
Wyruszyliśmy na wyprawę,było gorąco ale wiał też miły wiaterek. Iga po drodze upadła ale nic jej się nie stało.Bardzo się cieszyłam z przygody ale przyznam,że bałam się iż nagle wyskoczy na mnie jakiś wąż...Staruszek mówił prawdę,minęło nawet nie pół godziny a naszym oczom ukazały się ruiny świątyni. Poczuliśmy ten niesamowity dreszczyk przygody.Naszym oczom ukazały się 3 figury...
-I co teraz ?-zapytałam Aurelii. Ona na mnie spojrzała dziwnie,też nie wiedziała. Milcząca zwykle Iga nagle krzyknęła...myślałam,że to pająk ale nie ona miała pomysł.
-Ha,to wcale nie chodziło o starca! Tylko o jakiegoś świętego bezdomnego,na bank!-krzyknęła Iga.
Teraz nagle Krystian się odezwał-A ja nawet wiem o jakiego świętego chodzi...-wszystkie na niego spojrzałyśmy ze dziwieniem-O świętego Alberta- patrona bezdomnych,tylko,że żadna z figur nie ma wyciągniętej dłoni...no tak ale przecież on pewnie karmił tych bezdomnych. Patrzcie u tej środkowej figury to jakby chleb jest.
Mój kochany mąż ,podszedł do posągu i zaczął grzebać w "chlebie"...nagle wyszedł z niego pająk. Wszystkie odskoczyłyśmy do tyłu a Krystian śmiał się z nas przez jakieś 5 minut. Ale znalazł tam kartkę papieru. Rozwinął ją i tak to była mapa. Nareszcie ją znaleźliśmy...tylko był mały problem,bo nic na niej nie było...no prawie nic. Było 1 zdanie:Nie płacz moje kochanie albo i płacz,klucz do serca mojego już masz. No to teraz nie wiedzieliśmy więcej niż wcześniej.

klubowiczki od lewej:
1.Laukari 2.Muszka 3.Emivia z narzeczonym

Wyszliśmy ze świątyni i stało się coś czego się zupełnie nie spodziewaliśmy. Nagle zaczęli krzyczeć do nas dziwni,uzbrojeni ludzie. Czego oni mogli od nas chcieć? Dziewczyny spanikowały i uciekły a my z Krystianem zamarliśmy jak kamienie.
Zbiry zaprowadziły nas do pensjonatu ,w którym mieszkaliśmy ,to dopiero było dziwne...Zamknęli nas na klucz w naszym pokoju nie wyjaśniając nic i oczywiście zabrali mi list i mapę.

klubowiczki od lewej:
1.Marti10 2.Muslim 3.Yuhki 4.Gosia56 5.Emivia z narzeczonym

Dzień 4
W nocy prawie nie spaliśmy i rano byliśmy już strasznie głodni, Zastanawialiśmy się o co tu chodzi prawie przez całą noc i co z resztą ekipy klubowej. Doszliśmy z Krystianem do wniosku,że bosem musi być właścicielka pensjonatu i na pewno chciała znaleźć skarb. Nagle drzwi się otworzyły i zbir zaprowadził nas do stołówki,były tam tez Iga i  Aurelia. Na gustownym krześle siedziała córka właścicielki,piękna dziewczyna o zimnym spojrzeniu a obok niej stała właścicielka pensjonatu i trzymała list oraz mapę. Dziewczyna nagle zapyta lodowatym tonem:
-Która z Was to Ewelina?-podniosłam rękę,bo w sumie co miałam zrobić jeśli 2 zbiry celowały we mnie z karabinu.-Choć tu zaraz,nic nie rozumiem z tej paplaniny!-rozkazała. Zbir pchnął mnie do przodu i upadłam,bardzo bolała mnie ręka,Krystian wyskoczył do przodu ale go uspokoiła Aurelia. Starsza kobieta podała mi mapę,przeczytałam jeszcze raz,ręka bardzo zabolała i zaczęłam płakać. Kilka łez kapnęło na mapę ale jej nie zniszczyłam,wręcz przeciwnie,bo pojawił się na niej okrągły rysunek , na nim 2 wijące się drogi prowadzące do jakby 2 jaskiń i to wszystko. Podałam mapę dziewczynie. Po jej minie domyśliłam się ,że wie gdzie jest to miejsce. Rozkazała by zamknąć nas z powrotem do naszych pokoi. No to mamy poszukiwanie skarbu..co teraz będzie?

klubowiczki  z przodu od lewej:
1.Patii 2.Aelita z narzeczonym 3.Dominikaaa 4.Joaana 5. Yuhki
z tyłu:
6.ka.minka 7.xmartax_x

Dzień 5
Usłyszałam chrobot w zamku...obudziłam się i znieruchomiałam...do pokoju weszła może 16-letnia dziewczyna..Zrobiła znak,że mam być cicho,obudziłam Krystiana. Szybko się ogarnęliśmy i poszliśmy po Aurelię i Igę. Dziewczyna okazała się być drugą córką właścicielki pensjonatu...tą dobrą. Właścicielka wcale nie miała zamiaru robić nam krzywdy i chciała żebyśmy to my znaleźli skarb. Znała historię Alberta i uważała,że to mnie jako prawowitej spadkobierczyni należy się skarb.Róża jej córka miała nas zaprowadzić do miejsca,które wskazała mapa.Owszem były 2 jaskinie położone nie daleko siebie ale coś mi nie pasowało....Powiedziałam wiec na głos Róży całą zagadkę i zapytałam czy może ona coś z tego rozumie skoro mieszka na wyspie kilka lat. Wiedziała,że serce może oznaczać rubin,który ponoć dawno temu Albert wygrał w karty od jej pradziadka. Dla Igi wilgotne oczy oznaczało to,że jak zacznę płakać to mapa będzie widoczna ...ja jednak uważałam,że te jaskinie wyglądają mi jak oczy.Uparłam się i cała nasza piątka,bo Róża chciała z nami odkryć tajemnicę,ruszyła do "katedry" czyli starej świątyni,przyjrzeliśmy się jeszcze raz posągom...jakoś wszyscy mi na bezdomnych wyglądali....no i z jednym się przywitałam...dotknęłam jego ręki,posag zaczął się przesuwać i ukazało nam się przejście oraz dużo starych,wijących się schodów...Szliśmy chyba cale wieki...telefony oświetlały nam drogę...Wreszcie koniec schodów ale na ziemi było coś czarnego i lepkiego. Nagle Aurelia krzyknęła:Wiem!To krew czerniąca w jego żyłach !Musimy iść tak jak prowadzi ta droga...Doszliśmy do starych drzwi...zamknięte...i co teraz? Na drzwiach jednak był znak,który coś mi przypominał...i nagle mnie olśniło...znam go,bo taki sam mam na pierścionku od prababci i wyglądało na to,że to jest "klucz do jego serca"...tylko problem polegał na tym iż zostawiłam go w pokoju...I nagle zadzwonił telefon Róży...odebrała i powiedziała...:To pierścionek w kształcie pół księżyca z sercem, jest w jej pokoju ...no i już wszystko było dla nas jasne...a w mój brzuch wycelowany był pistolet...dziewczyna jednak nie wiedziała,że jestem bardzo szybka,bez problemu wytrąciłam jej broń z ręki,Aurelia zabrała jej telefon a Iga i Krystian związali. No cóż z naszym klubem się nie zadziera.

klubowiczki od lewej:
1.Inci 2.Seni z narzeczonym 3.xxroxix13 4.tatiW

Dzien 6
Długo na nich czekaliśmy ale tym razem byliśmy przygotowani...Iga stała na czatach a kilka osób z klubu było już z nami w tunelu.Wszystko działo się bardzo szybko...Krystian wycelował broń w właścicielkę a zbiry zostały obezwładnione-grunt to dobra organizacja. Kobieta oddała pierścień oczywiście tłumacząc się ,że ten rubin to dziedzictwo jej dzieci,że pensjonat podupada i to ich jedyny ratunek.No cóż czy my tak naprawdę przyjechaliśmy po skarb czy raczej chodziło o rozwiązanie zagadki?Jeśli to dla nich takie ważne to ja nie widzę problemu. Zaproponowaliśmy żebyśmy wspólnie poszukali rubinu,przystali na propozycję.Do drzwi podeszliśmy razem:ja ,Krystian,Róża.pani Basia,Aurelia i Iga. Przyłożyłam pierścień do otworu i przekręciłam,drzwi się otworzyły,w pomieszczeniu było ciemno,mnóstwo pajęczyn i biurko,książki...oraz zwłoki Alberta...Pani Basia ze strachu krzyknęła mnie też zamurowało. No dobrze to kto teraz do niego podejdzie...wszystko wskazywało na to,że jednak ja. Na piersi pilota lśnił naszyjnik...cudowny ,wielki rubin a na biurku leżał list.Okazało się,że zamknął się tu,bo szukali go nie tylko pradziadek Róży ale też przemytnicy,znalazł to miejsce i się schował. Miał przesyłkę do dostarczenia- obraz Alberta Chmielewskiego "Ecce Homo",chciał żeby trafił on do polskiego muzeum a nie w ręce jakiegoś kolekcjonera. Rzeczywiście...zakurzony obraz wisiał za nim na ścianie...to był dopiero skarb!

1.Anakinova 2.Milan39 3.Kiki1 4.Yuhki 5.Matylka z narzeczonym

Chcieliśmy wszyscy uczcić poszukiwania i urządziliśmy ognisko na plaży,choć na chwilę mogłam mieć ten cudowny naszyjnik na szyi. Rubin oddaliśmy Pani Basi,przeprosiła nas i oczywiście zaproponowała żebyśmy przyjechali do niej kiedy tylko chcemy. Obraz oddaliśmy do polskiego muzeum i po badaniach okazało się,że ten,który był tam wcześniej był kopią a oryginał mieliśmy my. Dostaliśmy całkiem sporą nagrodę i mamy zamiar wydać ją na następną klubową przygodę...cel na razie nieznany...

1.Matylka 2.Milan39 3.kuleczuńka 4.Sparkle.Girl. 5.Yuhki 6.Kika29 7.ДЕВУШКА 8.jujuju78 9.Muslim z narzeczonym

Komentarze